poniedziałek, 20 kwietnia 2015

My Erasmus family :)

Erasmus w Radomiu też istnieje i nawet mam na to dowody!

Mert, Eyüp, Can, Nilüfer, Tarık, ja i Ahmet
W zeszłym semestrze (09.14 r. - 02.15 r.) byłam mentorem najfajniejszej z moich grup.

***

Nie ma przesady jeżeli powiem, że Erasmus zmienia ludzi. Stajemy się otwarci na innych, chętni poznania otaczającego nas świata, bardziej tolerancyjni i mniej ksenofobiczni.

Erasmus. Tam tworzą się przyjaźnie na całe życie, wiele związków zaczęło się właśnie wtedy. Niektóre przetrwały, inne nie. Odkrywamy samych siebie, nasze mocne i słabe strony. Jedni dojrzewają, drudzy nadal pozostają dziećmi...
O tym możecie przekonać się sami, wystarczy pojechać na wymianę Erasmus + lub zająć się przyjezdnymi. Polecam!


***

Moja grupa, chociaż niewielka, jest cudowna. Gdyby wymieniać wszystkich, którymi w jakikolwiek sposób się zajmowałam, zajęłoby to godziny.
Powiem jednak co nieco o kilku wyjątkowych dla mnie osobach.

Nilüfer. Urocza i skromna dziewczyna. Swoim przyjaciołom przychyla nieba. Wrogów nie posiada. W grupie była swego rodzaju mamą, przyjaciółką i po prostu wspaniałą duszą! Ta dziewczyna to skarb sam w sobie.

Atakan, Eyüp, Tarık

Tarık. Pokojowy DJ; każdą piosenkę zna, każdą puści i zatańczy! Wesoły, otwarty i bardzo pomocny. Zawsze skory do śmiechu, nieraz rozbawiał całe towarzystwo. Można na nim polegać. Gdy trzeba coś zrobić, wszyscy wysyłają jego. Smakosz słodyczy i zapiekanek. Nasz wspaniały młodszy braciszek!


Nilüfer




Eyüp. Grupowy fotograf, dobry przyjaciel i powiernik. Skryty trochę, ale i jednocześnie pozytywny wariat z poczuciem humoru (nieraz i czarnego). To on zarządza imprezami i wokół niego gromadzą się ludzie. Każdemu daje szansę i każdego stara się zrozumieć.
Polski i niemiecki to będą podobno jego następne języki do nauki, zaraz po angielskim. Zobaczymy!
Eyüp

Can. Kucharz z serca, gotuje przepysznie. W klubie wytańczyłby każdą dziewczynę, gdyby tylko mógł lub gdyby one umiały (według niego) tańczyć. Can jako jeden z niewielu Turków próbował wieprzowiny i mu smakowała. Nie boi się nowości; jest wstanie chyba wszystkiego spróbować.


Can, Ahmet, Inan

Inan. Mówiliśmy na niego "niski, bogaty ale sam". Z dystansem do siebie, z poczuciem humoru ale i pamiętliwy, gdy ktoś mu nadepnie na odcisk. Rozmawia z każdym, kto rozmawia z nim. Inan jest z reguły pogodny. Chętnie poznaje nowych ludzi. Uczy się nawet polskiego!

Ahmet. Według moich koleżanek, to tej najprzystojniejszy z grupy. Odpowiedzialny chłopak, chętnie pomaga ale i nie boi się prosić o pomoc gdy jej potrzebuje. Słowa typu "jesteś piękna" czy "jesteś gruba" ma opanowane perfekcyjnie, nie raz użył ich w klubie... efektów się domyślcie sami.

No i Ati... Co by tu powiedzieć? Atakan to Atakan. Nasz grupowy Casanova - jak nie ta to inna! Szatynki, brunetki, blondynki, rude... nie ważne, byleby była. Najlepiej ładna i zgrabna. Luzak, żyje z dnia na dzień. Jego motto to "co ma być to będzie" a najlepszy przyjaciel to "Tatra Mocne".,,

***

ERASMUS zmienia ludzi. My staliśmy się małą rodziną. Jestem pewna, że każdy ma taką swoją małą rodzinę. Bo rodzina to nie tylko ta biologiczna, ale również ta którą sobie sami wybieramy. To nasi przyjaciele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz