sobota, 8 października 2016

Turecki czaj: herbaciane tajemnice

Skoro już było o kawie, czas najwyższy na narodowy napój Turków: Herbatę!

Tak, tak, wbrew pozorom to herbata, a nie kawa jest napojem numer 1 w Turcji. Turcy piją jej niemal dwukrotnie więcej niż w Zjednoczonym Królestwie! Ale zacznijmy od początku...

Turecka herbata podana w tulipanku.

***

Słowo herbata znane jest nam wszystkim, kojarzące się ze złocistym, wpadającym w czerwień aromatycznym, gorącym naparem. Herbata...


Czy wogólę wiemy skąd pochodzi to słowo? Dlaczego prawie wszędzie jest czaj lub coś podobnego do angielskiego tea, a u nas herbata? Oto dlaczego.

***

Wszystko zaczęło się dawno, dawno temu w Chinach...

Słowo czaj, jak mówi się o herbacie w Turcji (a także na Bałkanach, w Rosji, Mongolii, Słowenii, Ukrainie, Ruminii), jest wziętę z północnochińskiego cha, czyli właśnie herbaty.

Słowo określające herbatę w języku angielskim i państwach zachodnioeuropejskich pochodzi od południowochińskiego i jest lekko zmienioną formą nazwy ta (np. po angielsku: tea, po węgiersku, duńsku, hiszpańsku, włosku, szwedzku: te, holendersku: thee, a po niemiecku tee).

Polska herbata to co innego? No tak nie do końca.
Przedrostek herba zaciągnięto z łaciny i oznacza po prostu ziele. A więc herba-ta to nic innego jak herbaciane ziele. Dlaczego ziele? Bo w dawnych czasach herbatę można było kupić jedynie u aptekarzy jako lecznicze zioło. Nazwa się przyjęła i pozostała do dzisiaj.

***

A wiecie, jest jeszcze czaj-nik. I tu nie ma nic specjalnego. Żadnej kombinacji ze zlepkiem słów. Po prostu czajnik, naczynie do parzenia czaju... Tylko jak to się robi? Nie, nie chodzi mi o zalewanie torebki wrzątkiem, dyndanie sznureczkiem i o, gotowe. Nie. Chodzi mi o prawdziwe parzenie herbaty. Opowiem wam jak to się robi w Turcji...

Na początek potrzebny nam specjalny czajnik, taki dwupoziomowy; Turcy nazywają go czajdanlyk (tr. çaydanlık)

Koci çaydanlık - http://dekorasyon.xn--kadn-nza.net/

Niezbędna jest czarna herbata, najlepiej mix kilku różnych herbat. Bez tego ani rusz! Można dodać troszkę aromatycznej herbaty. Do podania oczywiście szklaneczki-tulipaki. Urocze, czasem ozdobne, szklane bądź ceramiczne cudeńka. Tak, tak, Turcy nawet do herbaty mają specjalne szklaneczki.
Na koniec woda, co mam nadzieję jest oczywistością...

ZAPRASZAMY (bo) ZAPARZAMY!

Jako że czajnik ma dwie części, do mniejszej, górnej wsypujemy dużą łyżkę herbaty i zalewamy 1,5-2 szklankami wody. Z tego powstanie mocny napar, który powinien wystarczyć na 4 szklaneczki-tulipanki.

Do części dolnej, nieco większej niż górna, wlewamy wodę, tak pod dziubek wystarczy i zapewne jeszcze troche zostanie. Czajnik składamy w całość i stawiamy na ogień.

Od zagotowania wody, czajnik pozostawiamy na ogniu mniej więcej na 20 do 30 minut. Czas przygotowywania herbaty można znacznie skrócić wlewając wrzątek zamiast nieprygotowanej wody i dopiero stawiać na ogniu.

Teraz pozostaje tylko przelać herbatę do specjalnych szklaneczek, tzw. tulipanków. W zależności od mocy herbaty jaka nam smakuje, nalewamy naparu więcej lub mniej.
Ja zazwyczaj nalewam 1/3 szklaneczki naparu a 2/3 wrzątku.

Turcy mają w zwyczaju słodzić herbatę aż do przesady. Do stosunkowo małej szklaneczki potrafią dodawać 3-5 kostek cukru! Jeśli lubicie herbaciany lukier, polecam...

Piękne, ceramiczne,, ręcznie zdobione szklaneczki-tulipanki. Herbata podana w taki sposób to sama przyjemność!

***

Herbata przygotowana w tureckim stylu jest pyszna. Gotowanie uwalnia aromaty i smak zamkniete w niepozornych czarnych listkach. Jeśli uwielbiacie herbatę to waszym obowiązkiem jest, chociaż raz w życiu, spróbować tej przygotowywanej po turecku.

A może kiedyś razem ją wypijemy? Kto wie...













2 komentarze:

  1. Musimy się napić w Stambule, kiedy wreszcie i ja i Ty się tam przeniesiemy ^^ Śliczne to pierwsze zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością bym spróbowała, póki co zakochałam się w miętowej zaparzanej w maroku, a w Japonii bylismy u znajomych na ceremoni zaparzania herbaty. Niesamowite ile sposobów istnieje na świecie na herbatę. Kiedyś bardzo bym chciała ten czajnik turecki, jak kiedyś wpadnę do Turcji, to wiem, z czym wyjadę

    OdpowiedzUsuń