środa, 22 kwietnia 2015

Być Yabanci

Stambuł jest miastem ogromnym i pełnym ludzi. Mieszanka kulturowa i językowa jest na porządku dziennym, a turystów jest tu codziennie tysiące, szczególnie w miejscach popularnych takich jak Saraybunu czy Taksim. Dla ludzi w tych częściach miasta inny kolor włosów czy skóry nie jest niczym nowym. Są jednak miejsca, gdzie spotkać białoskórą i jasnowłosą osobę jest czymś rzadkim.

Stambuł
***

Mało popularne turystycznie miejsca sprawiają, że blondynka staje się atrakcją otoczenia.
Nawoływania, gwizdy, a w szczególności natarczywe spojrzenia są normą w niektórych dzielnicach Stambułu. 
Moja rada: nie reagować. Nigdy! inaczej będzie to odebrane jako zaproszenie lub prowokacja.

Kierowca vs. Stambuł

Bycie kierowcą w Stambule to rzecz niezwykle wyczerpująca. Sama nigdy nie prowadziłam, ale potrafię postawić się na miejscu kierowcy.
Musisz mieć oczy i uszy dookoła głowy, stalowe nerwy i wykazać się niezwykłą kreatywnością... No właśnie.
O co chodzi? A o to, że możesz być mistrzem czterech kółek, mieć medal 'ostrożnego kierowcy' czy znać przepisy drogowe tak dobrze, by je cytować przez sen, a i tak to ci nie pomoże. Nie w Stambule.

***

Jazda skuterem w korkach
1). Tutaj przepisy drogowe nie istnieją, przynajmniej nie w umysłach stambulczyków. Każdy jeździ jak chce.
Światła żółte są przeważnie wyłączone. Mam teorie na ten temat: gdyby światło żółte działało, nikt by go i tak nie przestrzegał; Turcy albo na żółtym by ruszali bez czekania na zielone, albo jechali dalej ignorując fakt, że po żółtym jest czerwone.

2). Piesi... chodzą jak chcą, kiedy chcą i gdzie chcą. Należy się ich spodziewać w każdym momencie. Potrafią nagle pojawić się zza ciężarówki stojącej przy chodniku prosto pod koła samochodu.
Matki z ledwo chodzącymi maluchami, młodzież, starsi, dzieci... Wszyscy, bez wyjątku, wchodzą na ulicę bez zastanowienia, nawet bez oglądania się, czy coś nie nadjeżdża. Nie to co 'nieopierzony' europejczyk czy inny nie-tubylec czekający na światło czy przechodzący przez pasy.

3). Kierowcami są również motocykliści. W moim mniemaniu ci mają najlepiej. Nie zajmują dużo miejsca parkingowego, więc w miarę łatwo je mogą znaleźć - a o owe miejsce ciężko posiadaczom czterech kółek.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

My Erasmus family :)

Erasmus w Radomiu też istnieje i nawet mam na to dowody!

Mert, Eyüp, Can, Nilüfer, Tarık, ja i Ahmet
W zeszłym semestrze (09.14 r. - 02.15 r.) byłam mentorem najfajniejszej z moich grup.

***

Nie ma przesady jeżeli powiem, że Erasmus zmienia ludzi. Stajemy się otwarci na innych, chętni poznania otaczającego nas świata, bardziej tolerancyjni i mniej ksenofobiczni.

Erasmus. Tam tworzą się przyjaźnie na całe życie, wiele związków zaczęło się właśnie wtedy. Niektóre przetrwały, inne nie. Odkrywamy samych siebie, nasze mocne i słabe strony. Jedni dojrzewają, drudzy nadal pozostają dziećmi...
O tym możecie przekonać się sami, wystarczy pojechać na wymianę Erasmus + lub zająć się przyjezdnymi. Polecam!

piątek, 10 kwietnia 2015

LoveStory, czyli prawie jak to zwykle bywa.

Zaczęło się normalnie - od wspólnego spotkania ze znajomymi. Na początku nie zwróciłam uwagi, na niego, na nikogo. Za dużo nowych twarzy, za dużo nowych głosów, zbyt wiele pytań na raz. Dlatego właśnie ta jedna najważniejsza twarz, zlała się z innymi i jej nie widziałam. Za to on mnie, tak. Od pierwszej chwili.
Nie powiem, że to był początek naszej wielkiej LoveStory, bo nie był. W ten sposób tylko on zainteresował się moją osobą. Ja go nie pamiętałam. Nawet nie poznałam jego imienia...

***

To wszystko przez jego talent.
Co kilka dni, odkąd byłam w grupie 'Erasmus' na Facebooku, pojawiały się zdjęcia z Radomia. Światło, obiekty, kolory - wszystko pięknie uchwycone i komponujące ze sobą. Po prostu świetne oko! Raz, drugi, trzeci - komentowałam, lubiłam, obserwowałam. Zaciekawiło mnie, kto robi takie dobre zdjęcia?!

środa, 8 kwietnia 2015

Między Istiklal a Galata

Widok na ulicę Istiklal
12/02/2015r.

Chociaż byłam w mieście od trzech dni, jedyne co widziałam do tej pory to był sklep spożywczy, centrum handlowe Marmara Park i majaczenie odległego o kilometry serca Stambułu. Chciałam wreszcie coś zobaczyć lecz B. nie był najlepszym przewodnikiem. "Zatrudniłam" więc do tego celu naszego wspólnego znajomego.

Nasza trasa zaczęła się od dzielnicy Taksim i Istiklal. Niby wszystko pięknie - ładnie ale... no właśnie. Ale. Kompletnie nie rozumiem fenomenu tej ulicy. Szczerze. Zabytkowe budynki - są, masa wszelkiego rodzaju ludzi - jest, natrętni sprzedawcy - też są.

Zewsząd bombardują nas reklamy, sklepy w większości zachodnie z drogimi markami, sieciówki z fast-food'em... gdyby nie parę dziewcząt owiniętych w chusty, stary zabytkowy tramwaj i wszechobecny język turecki, mogłabym się pomylić z Warszawą czy Poznaniem.


wtorek, 7 kwietnia 2015

Polak-Turek dwa bratanki, I do bitki i do szklanki...

Bratanki do szklanki w szczególności . Bo i Polak i Turek lubi dobry trunek!

***

Ale alkohol w Turcji to nie lada wydatek. Koszt 6 piw (około 6,5 tl za piwo) w sklepie to 39 lir w kieszeni mniej.

Dla wyjaśnienia i zrozumienia: 1 lira turecka = około 1,30zł.

Efes Xtra i nadciągajacy zachód słońca w Ayvalik
Przelicznik:
w Turcji 6x piwo = 39 lir - 50 zł
w Polsce 50 zł = 1,5 l wódki!
               50 zł = 16x piwo! (po około 3 zł)

Nie kopmy leżącego! Turcy na równi z naszymi rodakami potrafią i lubią pić, ale tam problem jest z jego dostępnością. Nie mają dużego wyboru a smak ma wiele do życzenia. Po wizycie w Polsce, po spróbowaniu polskich wyrobów alkoholowych i po zobaczeniu ile tego tutaj mamy, z reguły w Turcji już przestaje smakować... no może z wyjątkiem tureckich win owocowych (z Şirince), które wręcz uwielbiam!

piątek, 3 kwietnia 2015

Sklep otwarty a sprzedawcy brak

Będąc w Turcji, kilkukrotnie spotkałam się z czymś, co dla większości Polaków jest nie do pojęcia. Mianowicie, pozostawienie sklepu lub straganu bez opieki.
Taki "głupi" sprzedawca potrafi po prostu wyjść ze sklepu gdy Ty jesteś w środku i zniknąć na 10 minut.. dosłownie! Gdzie idzie? To zależy; do meczetu na modlitwę, rozmienić pieniądze lub po szklaneczke herbaty.

***

Dla Polaka nie do pomyślenia, prawda?

Dla mnie jest to  przejaw zaufania do drugiego człowieka. No bo na co ci jego towar? Co z tym zrobisz? Ukradniesz coś to güle güle kullan (używaj z uśmiechem) a Allah i tak wie żeś źle zrobił i potem się z Tobą rozliczy.