Polka w Stambule - o życiu i o pisaniu (wywiad)

Agata Wielgołaska
Agata Wielgołaska, twórczyni bloga „agaty Tureckie Kazania”, a także autorka książki „Stambuł. W oparach miejskiego absurdu” i współautorka pozycji „Turcja. Półprzewodnik obyczajowy”. Obie opowiadają o życiu w Turcji („półprzewodnik” częściowo), a konkretnie w Stambule, gdzie Agata mieszka już ponad dziesięciu lat. Jak wygląda życie jednej z Polek na obczyźnie? Przeczytajcie sami.



***

zTzpb: Zacznijmy od łatwego pytania. Dlaczego Turcja? Czy zawsze miał to być ten kraj?

Agata: Przyznam, że Turcja to przypadek. Ciepły, położony nad morzem kraj – już nie. Zawsze chciałam żyć w miejscu bez mrozów, w którym dni słoneczne zdecydowanie  przeważają nad pochmurnymi. Do położonej w południowej Turcji Adany wyjechałam na ostatnim roku studiów, na kilkudniowe seminarium dotyczące ochrony środowiska. Okazało się, że tureccy studenci z Kayseri (godzina samochodem do przepięknej Kapadocji) szukają chętnych na prawie roczny wolontariat europejski. Spodobał mi się projekt, intrygowała wyprawa do centralnej Anatolii, pomyślałam więc – czemu nie.


zTzpb: Mieszkasz w Stambule już tak długo. Jak byś opisała to miasto?

Agata: Stambułu nie da się porównać z żadnym innym miastem – i ta definicja chyba najlepiej go opisuje. Trudno mi wyobrazić sobie, że jakiekolwiek inne może po nim zrobić tak duże wrażenie. Zawsze czegoś brakuje – bo Stambuł jest przecież większy, ciekawiej geograficznie położony, bardziej zróżnicowany, nieprzewidywalny, fascynujący…


zTzpb: Całkowicie się z Toba zgadzam! Samej mi często trudno jest odpowiedzieć na pytanie jaki jest Stambuł :) Wiadomo też, że wszędzie jest dobrze i źle. Co Ciebie osobiście najbardziej urzeka ale też najbardziej irytuje w Stambule?

Agata: Najciekawsze są dla mnie stambulskie zmiany. Wystarczy wyjechać na rok (co zdarzyło mi się dwukrotnie) a wiele znanych dotąd miejsc wydaje się obca – nowe bary, odrestaurowane domy, parking w miejsce wyburzonego budynku. Kiedy to wszystko się stało? – aż trudno uwierzyć.

Niektóre z tych zmian wiążą się niestety z najbardziej irytującą dla mnie rzeczą, czyli napływem ludności. Miasto cały czas rośnie, przybywa ulic, mieszkań, sklepów… Nie zawsze są to zmiany na lepsze, o czym chyba nie trzeba wspominać – powiedziała rodowita mieszkanka Stambułu od wielu pokoleń ;) Zdaję sobie sprawę z tego, że przyjezdnych takich jak ja jest wielu, dlatego szanuję stambulczyków „z miłości do miasta”. Chyba, że zaczynają za bardzo narzekać… Takich unikam.


zTzpb: To fakt. Codziennie przybywają nowi ludzie, a samo miasto niesamowicie się rozrasta. Powiedz więc, jak odnalazłaś się w tureckiej rzeczywistości?

Agata: Często słyszę to pytanie, odpowiedź na nie jest zaskakująco prosta – bez żadnego problemu. A może po spędzonej tu dekadzie… po prostu już nie pamiętam? :)

Zawsze irytowała mnie turecka biurokracja, i to chyba prędko się nie zmieni. Z drugiej strony… Turcy mówią z dumą, że wszystko da się tu „załatwić”, więc sama nie wiem… ;)



zTzpb: Tak, tureckie Hallederiz jest niesamowite, zawsze wszystko załatwią! Jacy oni są wg. Ciebie, jak byś opisała Turków - jako naród?

Agata: Turcy są dumni, gościnni, pomocni, optymistyczni. Niecierpliwi, czasem porywczy ;) Nie ma dla nich rzeczy niemożliwych, zawsze jest jakieś rozwiązanie – raczej się tu działa niż myśli (co miewa swoje dobre, jak i złe strony ;)


zTzpb: A jak nas postrzega naród turecki? Co wiedzą o Polsce i Polakach?

Agata: Po pierwsze, klasyki: że zimno, że obok Rosja i Niemcy, że Wałęsa, Kieślowski i Polański (pardon, teraz przede wszystkim Lewandowski!). Po drugie, nasza wspólna historia: przychylność imperium osmańskiego i nadane nam ziemie w postaci polskiej wsi Adampol pod Stambułem. Oraz, oczywiście, kurtuazyjne: „Polki są najładniejsze”.


zTzpb: Jak Ci się tu żyje, jako kobiecie? Dużo osób nie wierzy, że w "kraju takim jak Turcja" kobieta może żyć normalnie.

Agata: Mam ochotę odpowiedzieć – jak kobiecie w każdym innym kraju. Dużo zależy od miasta, dzielnicy – Stambuł to wielka metropolia, w której mieszkają zarówno robiące kariery kobiety biznesu jak i pochodzące z tradycyjnych rodzin muzułmanki. Można wybrać sobie dowolny fragment stambulskiej rzeczywistości, pasujący najbardziej do naszego stylu życia.


zTzpb: Czy kiedykolwiek myślałaś nad tym by zmienić miasto zamieszkania, albo nawet i kraj?

Agata: Oczywiście, ciągle o tym myślę – ja i cała stambulska Polonia. Cały czas tu jednak z jakiegoś powodu tkwimy. Śmiejemy się, że Stambuł to nieuleczalna choroba. Wyjechałam dwukrotnie – kilka lat temu do Londynu, w ubiegłym roku do Polski. W obu przypadkach na rok i w obu… z biletem powrotnym do Stambułu ;) Może kiedyś Portugalia… Albo, bliżej – wybrzeże Egejskie. Tureckie lub greckie ;)


zTzpb: Trudno się z tym nie zgodzić. Sama nie mogę się wyleczyć ;) Będąc w rozkroku pomiedzy Polską i Turcją, nasi rodacy często tęsknią za różnymi rzeczami. Za czym ty tęsknisz będąc w Turcji?

Agata: Rodziną, znajomymi, słonecznymi dniami nad Bałtykiem, ulubionymi miejscami (kawiarnie, uliczki) i festiwalami (muzyczne, literackie) w Warszawie. Letnie wakacje w Polsce (a jednocześnie ucieczka od stambulskich upałów) to plan doskonały ;)


zTzpb: Gdybyś miała zachęcić do przyjazdu do miasta, to jak byś urzekła potencjalnych zwiedzających?

Agata: Jest w tym mieście – poza oczywistym wizualnym pięknem – jakaś niesamowita energia, której nie odkryłam nigdzie indziej. To poczucie, że każda następna minuta może przewrócić wszystko do góry nogami… co i tak jest nieważne, bo podejdzie ktoś, kto poda rękę a potem zaprosi do domu na kolację z rodziną i w ogóle to zostaniecie w pół godziny najlepszymi przyjaciółmi. Urzekło? ;)


zTzpb: Mama nadzieję że tak! To kilka przyjemności na koniec. Kawa czy Herbata?

Agata: Zdecydowanie herbata. Mocna (demli), bez cukru – rewelacja. Kawy po turecku jest za mało, dwa łyki i zaraz fusy… Wolę espresso.


zTzpb: Tureckie jedzenie - na słono czy słodko?

Agata: Dla mnie każde, nie tylko tureckie jedzenie, jest na słono. Brak mi tak zwanego słodkiego zęba, tureckie słodycze nie robią więc na mnie specjalnego wrażenia. Wolę prawdziwie serowy, niesłodki sernik, kwaśną szarlotkę, gorzkie tiramisu. A tureckie słodkości to w przeważającej większości… ulepki :)

Za to całą resztę mogłabym wymieniać (i konsumować ;) bez końca. Przed wyjazdem do Turcji nie jadłam czerwonego mięsa, tutaj wreszcie się skusiłam… choć coraz bardziej skłaniam się ku jego całkowitym odstawieniu. Na pewno nie mogłabym żyć bez ryb i owoców morza – na szczęście tureckie meze (przystawki) nie mają sobie równych.


zTzpb: Ulubione tureckie powiedzenie?

Agata: Uwielbiam tureckie powiedzenia i przysłowia! Mam tyle ulubionych, że nie wiem, które wybrać. Jeśli muszę, stawiam na İn cin top oynuyor* – tak pusto, że nawet dżin może grać w piłkę.
*czyt. in dżin top ojnujor


zTzpb: Tureckie seriale są ostatnio bardzo popularne w naszym kraju. Oglądasz? Co byś mogła powiedzieć o tureckiej grze aktorskiej i ogólnie o produkcji filmowej?

Agata: Jestem raczej fanką tureckich filmów, niż seriali, ale… w temacie tasiemców mam na koncie kilka grzeszków. W ramach językowej praktyki (bo z jakiego innego powodu ;) obejrzałam dwa tureckie seriale: Ezel i İçerde. W obu przewija się wątek stambulskiej mafii, taką mam widać słabość… Ostatnio podeszłam do kolejnego serialu o podobnej tematyce, ale zrezygnowałam po kilku odcinkach – Çukur nie zrobił na mnie wrażenia. A może po prostu nauczyłam się już dobrze języka… ;)


zTzpb: Z Twojego bloga wywnioskowałam, że piszesz już jakiś czas a orientalizm masz w duszy od dziecka. Wiem też, że napisałaś dwie książki o Stambule. Powiedz coś o nich, proszę.

Agata: „Turcję” napisałyśmy z Agatą Bromberek osiem lat temu. Zyskawszy spore grono czytelników naszych blogów postanowiłyśmy połączyć siły i napisać książkę będącą układanką naszych doświadczeń, obserwacji i przygód. Nie dublujemy w niej faktów z historii Turcji, dat, nazwisk – ciekawi tych informacji znajdą je wszędzie bez problemu. Nie było naszą intencją napisanie kolejnego przewodnika, ani też poważnej naukowej analizy. Zależało nam na tym, by spróbować oddać chociaż odrobinę tureckiego klimatu, który tak pokochałyśmy – niezależnie od siebie, będąc w innych, odległych miastach, obracając się w całkowicie różnych środowiskach.

„Stambuł” opowiada o surrealistycznym pięknie prawie dwudziestomilionowej tureckiej metropolii, jej kapryśnej pogodzie, mieszkańcach-indywiduach i wariackim pędzie dnia codziennego. Architekturze, która przypomina często sen szalonego cukiernika. Wreszcie o tych, którzy wybrali tę krainę absurdu dobrowolnie i nie zamieniliby jej na żadną inną. To taki zbiór impresji-esejów, moja „oda do miasta”.


zTzpb: Dzięki za wywiad! Było mi narawdę przyjemnie z Tobą rozmawiać. Mam nadzieję, że miłość do Stambułu nigdy nie przeminie oraz życzę Ci wszystkiego najlepszego :)


Agata: Mnie również było bardzo miło :) Na koniec chciałam zaprosić wszystkich czytelników i wszystkie czytelniczki bloga na spotkanie ze mną podczas festiwalu literackiego Miesiąc Spotkań Autorskich we Wrocławiu (www.msa.wroclaw.pl), które będzie miało miejsce 27 lipca. W tym roku gościem honorowym festiwalu jest bowiem… Turcja! Dzień po mnie, 28 lipca, wystąpi Agata Bromberek. Zapraszamy serdecznie!

***

Więcej o Agacie, jej pisaniu i jej książkach znajdziecie na:


autor zdjęcia i okładki: Kachna Wielgołaska

autor zdjęcia i okładki: Kachna Wielgołaska

Eminönü; autor: Agata W.

autor: Agata W.

"agaty Tureckie Kazania"



Komentarze

Prześlij komentarz