Sezon, sezon i po sezonie - praca w turystyce

Bardzo długo zabierałam się za post o sezonie w turystyce. Był to mój pierwszy sezon i do tego bardzo intensywny. Nie jestem pewna czy wogóle bedę w stanie opisać jak to tak naprawdę wygląda, bo to trzeba przeżyć.

Są rzeczy dobre i złe, jak w każdej pracy, jednak wydaje mi się że praca jako rezydent pochłania nasz czas i energię znacznie szybciej i bardziej niż inne zajęcia. Dosłownie czujemy się wyssani z życia, a potem i tak za tym tęsknimy. Jakoś tak się dzieje. Coś jak masochizm.

Gdzieś w podróży między Polską a Turcją

***

Rezydentura. Każdy, kto usłyszał że będe rezydentką w Turcji był przejęty i zafascynowany; przecież będe mieć tak niesamowitą pracę! Pozwiedzam, odpocznę, opalę się i jeszcze mi będą za to płacić. Zazdrościli i mówili że jestem szczęściarą. Dzisiaj tak mi się chce z tego śmiać, że nawet teraz, pisząc ten post, uśmiecham się na samą myśl. Naiwność i nieznajomość tematu (wybaczcie, taka prawda). Niewiele zwiedziłam, nie odpoczęłam ani trochę, opalenizna taka jakbym lato spędziła w Polsce a nie w Turcji. Otóż: bycie rezydentką to NIE są wakacje.
W żadnym razie.


Jedna dziewczyna, 16 lat, zapytała mnie jak to jest być rezydentka, bo ona też chce nią kiedyś zostać, czy mi się podoba, czy jest fajnie (ze wzrokiem mówiącym, że przecież musi być fajnie)... Szczerze? Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Nagle przed moimi oczami stanął czas majówki, te nieprzespane noce, oczy na zapałkach, bo spać przy gościach/w trasie/w dzień czy w nocy, nie wolno, czas gdzie cześciej byłam na lotnisku niż w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, czas gdzie jedzenie... co? jedzenie?! ano, nie jadło się zbyt wiele, chyba że kierowca zabrał cię na simit i çay w przerwie między jednym i drugim transferem, czas gdzie widząc łóżko chciało ci się płakać, bo nie było sensu kłaść się spać. Chciałam jej powiedzieć "nie pakuj się w to!" ale tylko uśmiechnęłam się  i powiedziałam, że praca jest fajna, że zapewne będzie jej się podobać, ale tak jak wszędzie, powinna się przygotować że może być cieżko. Nie rujnujmy marzeń młodzieży, niech się sami przekonają jak to jest, zaś szczegóły pozostawiłam milczeniu.


Rezydentura jest ciekawa, momentami bardzo przyjemna i nawet gdy zaklinamy się, że na kolejny sezon nie przyjedziemy, mowy nie ma (!!!), to potem w głowie świta nam ta myśl... "a moze jednak?" no i wracamy. Co takiego jest w tej pracy? To pewnie ten masochizm...


Znam takich co po miesiącu wracali do Polski, i takich co nawet tygodnia nie wytrzymali oraz takich co narzekali na wszystko, co chwilę płakali i przeklinali ale nadal w zaparte w tej pracy siedzieli, chociaż każdy już miał ich dość (no bo ile można narzekać...?!). Są też i tacy co lubią, a nawet kochają bycie rezydentem i wracaja co rok.

***

NA KONIEC
kilka wypowiedzi innych rezydentów:

  • ''Praca rezydenta bywa bardzo stresująca i ciężka, praca z ludźmi, praca po nocach, często brak snu lub odpowiedniego odpoczynku. Goście też potrafią obwiniać Cię za wszystko. Dosłownie! 
    Są jednak takie momenty, kiedy np. siedzisz na łodzi, moczysz stopy w morzu, słońce pięknie świeci, wokoło masz niesamowite widoki, wtedy bierzesz głęboki oddech i myślisz sobie - warto było. :) ''

- Ania P., autorka strony ANAdventure 


  • ''Pracę rezydenta trzeba lubić. Rozwiązywanie wszelkich problemów turystów np., załatwianie zmian pokoi czy hotelu. Na pewno należy być odpornym na sytuacje stresowe, bo nie zawsze jest fajnie i kolorowo. Ja bardzo lubie pracę z ludźmi, ale ludzie są różni, szczególnie turyści. Czesto mamy wrażenie, że kiedy zamykają za sobą drzwi domu przestają myśleć (nie wszyscy oczywiście). Dzwonią dosłownie ze wszystkim np.: od wczoraj nie mam papieru toaletowego. No i oczywiscie nieprzespane noce... transfer z hotelu na lotnisko, wracasz o 6-7 rano a na 8:30 musisz być gotowy do spotkania z nowymi turystami. Raz kończy się o 13:00 a innym razem nawet o 19:00; od 21:00 mając nowe transfery.Praca ma też swoje plusy. Poznajesz nowych ludzi, innych rezydentów, z którymi jak sie okazuje masz bardzo wiele wspólnego, a żeby się spotkać musieliście znaleźć się w innym kraju. Poznajesz zupelnie nową kulturę, gdzie ludzie są bardzo otwarci a czasem nawet bardziej uprzejmi od naszych rodaków. Kierowcy często kupują Ci simit czy zabierają na obiad (bo widzą, że przecież nic nie jadłaś :) ) nic za to nie oczekując, bo zarówno ty jak i on ciężko pracujecie; wystarczy im zwykłe "Dziękuję" i to jest niesamowite w tym wszystkim.''
- Natalia P.


  • "Praca rezydenta to zawód dla ludzi ludzi elastycznych, odpornych na stres i samodzielnych. Świetna przygoda i możliwość sprawdzenia się, jak również można sporo zobaczyć (często za darmo) ale nie każdy się tu odnajdzie. Może wrócę do tej branży, ale najpierw muszę skończyć sezon i odpocząć."
- Martyna S. "Martini"


  • "Rezydentura to zajęcie dla odważnych, wytrwałych, dla osób które przez około pół roku oddają cały swój czas do dyspozycji turystów, z którymi czasami zwiedzą najpiękniejsze miejsca na ziemi, a czasami spędzą długie i męczące godziny w okolicznych placówkach medycznych. O pracy rezydentów krąży w społeczeństwie wiele mitów i półprawd, ale uważam że jest to rzecz bardzo pożyteczna dla wszystkich, szczególnie dla osób które dany kraj odwiedzają po raz pierwszy. Trzeba komuś zaufać w sprawach nawet najbardziej podstawowych i zadaniem rezydenta jest dokładne doinformowanie turysty tak, aby lepiej orientował się w tym, gdzie właśnie się znalazł, co może robić a czego raczej nie powinien - zwłaszcza jeśli decyduje się na zagraniczne wakacje ze słabą lub wręcz żadną znajomością języków obcych. Dla rezydenta nie ma dziwnych pytań i problemów, ponieważ bardzo szybko uczy się, iż powinien być przygotowany na wszystko. W zamian może usłyszeć od gości pełne wdzięczności podziękowania albo niczym nieuzasadnioną lawinę pretensji i zarzutów. Taki urok tej pracy."
- Adam F.


***

Jeszcze jedno.

Kochani turyści, pozdrawiamy Was ciepło i prosimy, bądźcie wyrozumiali. Istniejemy po to by Wam pomagać, ale nas jest sztuk kilka a Was tysiące ;)

I kilka zdjęć pokazujących, że jednak warto być tym rezydentem :)))


Kemer, wspinając się na szczyt

Ah, ta Antalya

W oczekiwaniu na spotkanie z turystami

Widok z jaskini na Górny Wodospad Düden

Z jednym z kierowców - zgubiliśmy się trzy razy w Boğazkent :D

Wiewiór i ja w Otium Hotel Life

Port w Kemer


Po więcej zdjęć zapraszam na Instagram!











Komentarze