Zapisane w gwiazdach

W styczniu miałam przyjemność spełnić jedno ze swoich postanowień i napić się czaju z Wieżą Panny (Kız Kulesi) u boku. Działo się to pod osłoną nocy, czyli było jeszcze lepiej niż to sobie wyobrażałam. Stambuł najpiękniejszy jest właśnie nocą!

***

Popijając czaj obserwowałam Bosfor i jego europejski brzeg. Stamtąd można zobaczyć Wieżę Galata, Pałac Topkapi, Hagię Sofię, Błękitny Meczet i oczywiście Wieżę Panny - wszystko pieknie lśniące  na tle nocnego nieba.

Ja tak mam, że często nachodzą mnie różne refleksje i tak też było tym razem. Stambuł był mi od zawsze przeznaczony, zapisany w gwiazdach. Mam nawet krótką historyjkę, która tylko temu dowodzi.


 Kız Kulesi - Wieża Panny na Bosforze
Jeszcze w liceum na lekcji historii nauczycielka omawiała tematy antyczne, czyli wojny, położenia państw-miast, zakres terytoriów itd. Na jednej z nich temat dotyczył Bizacjum, jednak, jak to młodzi mają w zwyczaju, nie słuchałam zbyt uważnie. W pewnym momencie temat zaczął zmierzać ku mapie i wskazywaniu na niej co gdzie jest. Nauczycielka od razu zapytała mnie czy wiem gdzie jest Konstantynopol, jak by wiedziała, że kompletnie nie mam pojęcia o czym właśnie jest mowa. Mimo usilnych prób wymigania się od negatywnej odpowiedzi (co i tak by się nie udało bo byłam zbyt łagodna i grzeczna), zostałam wywołana do mapy. Kochana nauczycielka cierpliwie pokazywała mi na mapie, jak krowie na miedzy, że tu jest Konstantynopol tu, pomiędzy Europą i Azją, na tym cypelku łączącym oba kontynenty. Czy teraz widziałam? No nie, nadal pustka, poprostu wzrok ślepca. Pokazywała a ja nie widziałam, jednak się nie przyznałam. No bo jak? Tyle objaśniania i nic? Oczywiście zapewniłam, że już teraz rozumiem, wiem  i nie zapomnę.

Owszem podziałało, bo nigdy nie zapomniałam całej tej sytuacji, poczucia zagubienia, gdy szukałam Konstantynopol na mapie, ani tego że mimo usilnych starań zrozumienia i wypatrzenia, nic to nie pomogło.

***

Miałam wtedy mniej więcej 17 lat, ale jestem wręcz przekonana, że nie zostałam wyciągnięta do tej mapy bez powodu. Spójrzcie na całą sytuację, nie byłam w stanie znaleźć ani zozumieć gdzie na mapie jest Konstantynopol. Poczucie zagubienia jakie wówczas czułam sprawiło, że zapamiętałam całą sytuację ze szczegółami i od czasu do czasu tłukła mi się ona w pamięci.

Teraz, po prawie 10 latach (prawie! jeszcze nie mam 27 lat :P ) nie wyobrażam sobie życia bez Stambułu, który przecież był rzeczonym Konstantynopolem. Nie wyobrażam sobie piękniejszego miasta na ziemi, z tak niezwykłą historią, z tak unikalnym położeniem geograficznym i tak warościowym dziedzictwem. Dawniej nie wiedziałam, a teraz tym żyję. Żyję Stambułem zapisanym mi w gwiazdach.

Turecka herbata w towarzystwie Wieży Panny i nocnego Stambułu - wybornie







Komentarze

  1. Zgadzam się, że Stambuł najpiękniejszy jest nocą- gra świateł robi taką magiczną poświatę do wszystkiego i aż się wtedy chce odkrywać wszystkie jego tajemnice :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie to, że coś, ale też uważam, że Stambuł jest po ciemku ładniejszy... Mniej brzydkich rzeczy widzę wokół. Niestety, jakoś nie przepadam za Stambułem, choć Beykozem czy Anadolu Hisari nie pogardzę :D Ale coś z tym przeznaczeniem jest, bo ja też dobrze pamiętam jak bardzo podobało mi się w jednej książce zdjęcie Hagii Sofii. Często na nie patrzyłam i myślałam, że może kiedyś pojadę ją zobaczyć :D I teraz jestem w Stambule, Hagia Sofia na wyciągnięcie ręki, ale wciąż nie udało mi się do niej wejść. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! Fajne ujęcie tematu! Podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz