sobota, 4 marca 2017

Chłopak z gwiazd


Przeznaczenie istnieje, co już (mam nadzieję) udowodniłam moim wpisem o Stambule zapisanym mi w gwiazdach. A co powiecie, gdy oświadczę Wam, że miłość też może być spisana w tych samych gwiazdach i wtedy napewno na nią traficie? Wiem co mówię, ja trafiłam na Chłopaka z gwiazd.

***

Gdy się poznaliśmy nic nie wskazywało na to, że nasza znajomość zabrnie w tak głębokie rewiry na jakich obecnie się znajduje. Co więcej, zakładaliśmy, że tak się nie stanie. Lekcja nr 1: nigdy nie mów nigdy!

Jak już kiedyś pisałam (link dla zainteresowanych znajduje się TUTAJ), wszystko zaczęło się od fotografii. On robił zdjęcia, które w jednej sekundzie, i za każdym razem, przyciągały moją uwagę. Po kilku takich foto-postach napisałam, porozmawialiśmy i od słowa do słowa - znamy się! z jego pokoju... no dobra, już tłumaczę. Otóż, załatwiałam erasmusom dostęp do Internetu i w tym celu potrzebowałam zebrać od każdego nr IP ich urządzeń elektronicznych. Gdy zapukałam do pokoju 106, chłopaki posadzili mnie przy biurku, zabrali kartki i organizowali te nr IP za mnie, a ja zostałam z kawą i z Nim w pokoju. Tak też się tam znalazłam.

Wracając do tematu, po mału zaczęliśmy odkrywać coraz więcej łączących nas cech charakteru, zainteresowań, upodobań (na punkcie 70 przestaliśmy spisywać :D ). Niedługo potem doszło przyciąganie jak magnesy... To jednak nie dawało nam poczucia przeznaczenia, czy też inaczej - palca bożego/boskiego planu. O tym przekonaliśmy się dopiero w Turcji!

***

Podczas mojej pierwszej wizyty w Stambule (de fakto pierwszej w Turcji) odwiedziliśmy jego wujka. Po kilku godzinach (taaak, w Turcji odwiedziny trwają minimum kilka godzin) spostrzegłam na ścianie papirus. Zaczęłam mu się uważnie przyglądać, jako że mam tendencję do obserwacji otoczenia. Chłopak z gwiazd się do mnie przyłączył i mówi coś w stylu: "wiesz, chciałem być archeologiem, ale w ostatniej chwili zrezygnowałem i poszedłem na media". Szczęka mi opadła! Przyglądałam mu się zaszokowana tą informacją. Dlaczego? A no dlatego, że JA TEŻ CHCIAŁAM BYĆ ARCHEOLOGIEM, ale jak on zrezygnowałam w ostatniej chwili. Wow! Gdybyśmy poszli w tym kierunku to i tak byśmy się spotkali! na wykopaliskach czy konferencji dla archeologów, jeszcze w szkole czy później już w zawodzie... Świat archeologów znowu taki duży nie jest. Zrezygnowaliśmy z tych samych powodów - nie chcemy być nauczycielami (jak nie masz znajomości i siły pieniądza to właśnie tak się kończy po studiach).

Siła tego odkrycia i jego znaczenie dochodziło do nas powoli, ale było niezwykłe. To tylko nas utwierdziło, że gdzieś w gwiazdach ktoś nas sobie zapisał. No bo jakżeby inaczej?!

***

Gdy tylko widzimy ten papirus za każdym razem się uśmiechamy. Myślę, że gdy tylko będzie się układać jak do tej pory, ten papirus zawiśnie w naszym domu :)

Ja i mój Chłopak z gwiazd. My wierzymy w przeznaczenie, a Wy?

2 komentarze:

  1. Ja nigdy jakoś nie miałam tego poczucia przeznaczenia, i mój Onur chyba też, choć jako muzułmanin pewnie powinien wierzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie każdemu dane tego doznać ;) my, prócz tego co tu opisałam, mieliśmy jeszcze pare innych sytuacji, łącznie ze 4 czy 5, które i tak doprowadziłyby do naszego spotkania ;) może u Was jest kwestia tego iż w kader nie wierzycie? ;)))

      Usuń